Wincenty Kućma

W dojrzałym po drugiej wojnie światowej pokoleniu artystów niewielu jest takich, o których – bez obaw popełnienia zasadniczej pomyłki – można powiedzieć, iż świadomi swego powołania i odpowiedzialności, przyjęli na siebie jedyny, godny prawdziwego artysty sposób mówienia – czyli wyrażania właściwym dla swej twórczości językiem – prawdy o sobie, swoim czasie i świecie, a więc takiej formy samorealizacji, która pragnie być równocześnie urzeczywistnieniem conradowskiej zasady sztuki, pojmowanej jako obowiązek „wymierzania najwyższej sprawiedliwości widzialnemu światu”.

Wincenty Kućma jest jednym z tych, którzy obowiązek taki traktują z najwyższą powagą. Nie jest to obowiązek łatwy. Pełna różnorakich pokus i obietnic gra pozorów ukryta w zinstytucjonalizowanych formach tak zwanego społecznego funkcjonowania sztuki, zwodnicza topografia dróg i ścieżek, które jej opłotkami – często na skróty- wiodą do łatwych, efektownych mimo iż krótkotrwałych sukcesów, urzędowa sakralizacja wybranych estetyk i odpowiadających im wzorców, dokonywana dla doraźnych, szybko przemijających potrzeb, wreszcie łatwość formułowania – w środowisku, ale przede wszystkim poza nim – opinii i ocen wprowadzających obieg wartości właściwych sztuce, pozamerytoryczne normy i kryteria – wszystko to wymaga od artysty, szanującego swą godność osobistą i godność swego artystycznego powołania, szczególnej odporności, hartu ducha i wiary.

Spośród wszystkich dyscyplin artystycznych, rzeźba jest tą dziedziną twórczości, w której niebezpieczeństwo kompromisu w imię wartości pozornych jest najgroźniejsze w swych społecznych skutkach: na placach i ulicach miast nietrudno znaleźć na to trwałe i przekonywające dowody. Być artystą dzisiaj oznacza bowiem nie tylko posiadanie talentu i umiejętności jego artykulacji, oznacza również obowiązek czujności i posiadanie owego szczególnego instynktu moralnego, który na wszystkich etapach artystycznej drogi pozwala artyście ocalić i zachować swą tożsamość i najważniejsze, humanistyczne wartości swej sztuki.

 

Wincenty Kućma jest takim artystą, a jego droga jest drogą wyborów – czasem trudnych, czasem kontrowersyjnych, ale zawsze podejmowanych z pełną odpowiedzialnością, zawsze w najlepszych, szlachetnych intencjach. Racji dokonywanych wyborów broni uparcie i do końca, w jedyny godny sposób – argumentami swej sztuki.

Jako twórca, Wincenty Kućma, osiągnął ten stopień opanowania artystycznego warsztatu, ten stopień samowiedzy i dojrzałości, które – w niemodnej i rzadko stosowanej już dziś terminologii – określać zwykło się mianem mistrzostwa. Jest to stan, w którym twórca, po latach cierpliwych doświadczeń i trudów, dostępuje szczególnego rodzaju wtajemniczenia: poznawszy do głębi naturę i tajemnice materii – tworzywa swej sztuki, uzyskuje – nie tyle panowanie nad nią – ile pewien rodzaj przyjaznego współdziałania z nią, w którym jakby na mocy intymnego porozumienia, godzi się ona być posłuszna jego wizjom i marzeniom. Jest to także stan , który w konsekwencji prowadzi do stopniowego zanikania dychotomii między życiem a tworzeniem, pracą a świętowaniem, między sacrum i profanum – kiedy sztuka staje się nie sposobem, nie funkcją, a treścią i najgłębszą istotą życia, najważniejszą racją istnienia, kiedy wreszcie ludzkie kwalifikacje twórcy stają się integralną komponentą jego talentu – posiadają moc stanowienia o autentyczności i głębi utrwalonego w jego dziele przeżycia.

Wstrząsający w swym dramatyzmie „Chrystus Ukrzyżowany” – dar artysty dla domu zakonnego Sióstr Michalitek w Krakowie – jest świadectwem mistrzostwa, dla którego odniesień szukać należy wśród najlepszych, najbardziej wzruszających dzieł sztuki religijnej znanych nam epok. Odwieczna tajemnica cierpienia i śmierci, wyrażona tu mistrzowskim językiem formy z prostotą i surowością, jakie osiągnąć można jedynie po odrzuceniu wszystkiego, co nieistotne, co drugorzędne – nadaje temu dziełu powagę pytania o sens spraw ostatecznych, o istotę i znaczenie tego, co najważniejsze w kruchej, ludzkiej egzystencji, zmusza do przeniesienia w wymiar eschatologiczny refleksji o wspólnym, zjednoczonym w bólu i nadziei człowieczym świecie.

Samotność człowieka wobec śmierci, przekraczająca granice jego egzystencjalnego doświadczenia bezbronności wobec nieuchronności własnego losu, ale także wobec nienawiści i niszczącej przemocy innych powraca często jako temat dzieł Wincentego Kućmy; powstaje jako wyraz ludzkiego i artystycznego protestu wobec niesprawiedliwości, wobec zmowy milczenia i obojętności świata, dzieła te są najbardziej intymną, najbardziej osobistą wypowiedzią artysty.

Zupełnie odmienne – w swych inspiracjach, motywacjach i celach – są liczne realizacje rzeźbiarskie, będące swoistym, mistrzowskim laboratorium formy, jej bogactwa i możliwości wyrazowych.

Przykładem zawartej w dziele sztuki dojrzałej refleksji – w tym przypadku refleksji nad podstawowymi, formalnymi problemami przestrzeni, a zarazem świadectwem nieustannych poszukiwań twórczych , bogatych w nowe odkrycia i doświadczenia, jest realizowany w latach 1979 – 1981 cykl złożony z  piętnastu rzeźb i dwudziestu reliefów, objęty wspólnym tytułem „Zespoleni”.

W twórczości Wincentego Kućmy jest to doświadczenie szczególnego rodzaju: zaprezentowany zbiór jest tu jak gdyby realizacją swoistego rodzaju partytury, zapisanej znakami jednego kodu, który – pozostając we wszystkich swych elementach zapisem przestrzeni – wydaje się być równocześnie kodem wspólnym dla tańca, muzyki i architektury.

Cykl ów, przez bogactwo i różnorodność rzeźbiarskiej formy, symetryczności lub niesymetryczności układów przestrzennych, wyważenie ciężarów i proporcji grupowych elementów, zdecydowaną odmowę jakichkolwiek odniesień czy imitacji, nieograniczoną wprost możliwość ewokowania rzeczywistości splecionej ze snem, świadczy o doświadczeniu i nowym i oryginalnym, w którym podstawowym problemem formalnym staje się rytm jako archetyp jednoczący w swej warstwie najgłębszej środki wyrazu różnych dziedzin twórczej działalności człowieka.

Doświadczenie to kontynuuje Wincenty Kućma w cyklach swych rysunków. Tworzą one własny, autonomiczny świat, pełen zaskakujących, nieoczekiwanych wydarzeń, bogaty w różnorodne ekspresje, cały przeniknięty ruchem i wibracją form uchwyconych jak gdyby w trakcie stawania się, rodzenia. Odbiorca staje się tu świadkiem tajemniczego procesu powstawania materii w jej najbardziej pierwotnym, elementarnym kształcie, śledzi jej kolejne przekształcenia, porządkujące mutacje, przygody.

Celem działania artysty nie jest kontemplacyjne obrazowanie różnorodności i bogactwa świata, ale poszukiwanie jego ukrytego porządku, struktury – potrzeba ujawnienia i ukazania tego, co utajone, co jako możliwość zawiera się w otaczającej nas przestrzeni. Każdy kolejny rysunek, będąc zamkniętą całością, jest również kolejnym elementem zbioru, poszerza go i uzupełnia o nowe odkrycia i nową wartość.

 

- Adam Wodnicki, Opinia o działalności twórczej i wychowawczej Wincentego Kućmy w związku z wnioskiem o nadanie mu tytułu naukowego profesora zwyczajnego sztuk plastycznych [recenzja, ASP Kraków], 1994.

© 2011, Wincenty Kućma

design: Creator