Jest autorem pomników m. in. „Obrońców Poczty Gdańskiej”, „Poległym w Obronie Ojczyzny” i „Powstania Warszawskiego”. Jego rzeźby znajdują się m. in. w byłej Jugosławii, w Anglii, w Szwajcarii, w Indiach. Jednym z ostatnich jego dzieł jest wykonanie i zaprojektowanie wnętrza Katedry Administratury Apostolskiej Wschodniej Syberii w Irkucku. Wszystkie do niej rzeźby zostały zrealizowane pracowni na Rżące.
Gdy po raz pierwszy szłam na spotkanie z panem profesorem Wincentym Kućmą – mieszkańcem Rżąki, wyobrażałam sobie, że to niedostępny, wyniosły starszy pan, przyglądający się otaczającemu światu zza okularów. Jakież więc było moje zdziwienie i miłe zaskoczenie, gdy w drzwiach pracowni rzeźbiarskiej przywitał mnie mężczyzna słusznego wzrostu, w roboczym ubraniu ,,ozdobionym” drobinkami drewna i trocin. Na powitanie podał silną, dużą dłoń i uśmiechnął się serdecznie. Siwa, bujna czupryna, takież brwi i broda zdecydowanie kontrastują z żywym, przenikliwym, ale i pełnym życzliwości, wciąż młodzieńczym spojrzeniem niebieskich oczu. Więc tak wygląda profesor zwyczajny z ASP w Krakowie – dziwiłam się w duchu – tak wygląda uznany twórca w zakresie rysunku, medalierstwa, małych form rzeźbiarskich, autor wielu projektów i realizacji rozwiązań pomnikowych, wnętrz sakralnych i przestrzeni urbanistycznych?
Po raz kolejny miałam przyjemność zobaczyć Profesora na wernisażu jego fotografii z Irkucka. Tym razem mogłam obserwować „inne wydanie” Wincentego Kućmy – oficjalnie, w garniturze witał serdecznie wszystkich gości. Wytrwale odpowiadał na powtarzające się pytania. Każdy z uczestników wernisażu, z którym Autor zdjęć w danej chwili rozmawiał, był najważniejszy. Cała uwaga Artysty skupiała się na tej osobie. Szczególnie ciepło i serdecznie witał się i rozmawiał ze studentami. Zabierając głos na temat wystawionych fotografii, podkreślił szczególną rolę swojego przyjaciela. Powiedział: – To dzięki Jerzemu Skąpskiemu powstała ta wystawa. On był jej pomysłodawcą.
Z rozmowy z panem Skąpskim, twórcą witraży do wielu kościołów, dowiedziałam się, że taki już jest Profesor: serdeczny, uczynny, potrafi dzielić się swoimi wrażeniami, przemyśleniami, ale i popularnością, o którą nigdy nie zabiega. – Wincenty jest jak kamień, z którego można budować mury świątyni – powiedział kończąc rozmowę pan Jerzy.
Rzeźbiarz urodził się 1935 roku w Zbilutce, małej wiosce w Kieleckiem, jako siódme dziecko. Po ukończeniu nauki w rodzinnej wiosce bardzo chciał uczyć się dalej. Aby zdać do Liceum Sztuk Plastycznych w Kielcach, niczym Radek z „Syzyfowych prac” szedł pieszo 44 km! W liceum marzył o spotkaniu z Xawerym Dunikowskim. Chciał u niego studiować. Jednak gdy przybył do Krakowa, tego sławnego rzeźbiarza już tu nie było. Dodatkowym dramatem był fakt, że absolwentowi kieleckiego liceum nie udało się zdobyć za pierwszym razem indeksu. „Uciekając” przed wojskiem, zapisał się do Nauczycielskiego Studium w Katowicach.
Powtórny start był szczęśliwszy. Wincenty Kućma został studentem na Wydziale Rzeźby w pracowni pani profesor Wandy Ślędzińskiej. W 1962 roku uzyskał dyplom z wyróżnieniem, ale nie został na uczelni. Jako „wolny strzelec” poznawał, smakował życie. Z tego okresu miło wspomina wyjazd do Buchary z ekipą Jerzego Kawalerowicza, który kręcił wówczas ,,Faraona”.
Od 1967 roku związał się z ASP w Krakowie. Przez 33 lata pracował ze studentami. Ma bardzo osobiste zdanie na temat pracy pedagogicznej: – Mam świadomość złożoności i niepowtarzalności procesu twórczego, jakim jest nauczanie. Nauczyciel staje wobec człowieka, któremu należy pomóc w rozwinięciu zarówno własnej motywacji, jak i możliwości kształtowania materii. Pomoc ta nie może polegać na podsuwaniu gotowych rozwiązań czy sposobów pracy – mówi Profesor. – Nie można stawiać ponad to własnych problemów, nie można uzależniać. Warto i należy natomiast uruchomić indywidualny proces samokształcenia. Zastanawiając się nad życiem, możemy dojść do stwierdzenia, że role się odwracają, że to nauczyciel uczy się od ucznia. Że proces twórczy kreuje działania artysty. Tak rozumiany proces dydaktyczny może stać się obustronnie korzystnym dialogiem. Studentowi pomaga w rozwoju, nauczyciela natomiast ustrzeże od rutyny, pozwoli mu wypracować w sobie dystans do własnej pracy, da możliwość zobaczenia siebie z innej perspektywy… W wieku 65 lat przeszedł na emeryturę, chociaż jako profesor zwyczajny mógł jeszcze pracować. Ale wybrał twórczość rzeźbiarską. Pomimo iż jest na emeryturze, wciąż ma dużo pracy, wciąż jest w ruchu, wciąż otwarty na ludzi, na ich problemy, stara się, jak tylko potrafi najlepiej, pomagać.
Był okres, gdy szczególnie interesowała go historia narodowa. Efektem tych zainteresowań są trzy pomniki: „Obrońców Poczty Gdańskiej” w Gdańsku, „Poległym w obronie Ojczyzny” w Częstochowie i „Powstania Warszawskiego” w Warszawie. Profesor Kućma nazywa je „Tryptykiem pamięci narodowej”. Jego rzeźby znajdują się w wielu miejscach na świecie, na przykład w byłej Jugosławii (w Prilepie), w Anglii (w Doncaster), w Szwajcarii (w Genewie), w Indiach (w New Delhi).
Obok projektowania i realizacji rozwiązań pomnikowych czy przestrzeni urbanistycznych, od początku swej artystycznej działalności związany jest ze sztuką sakralną. Pracował przy odbudowie kościołów, wystroju wnętrz, konserwacji. Potem pojawiły się realizacje rzeźb sakralnych. Dziś trudno byłoby zliczyć wszystkie większe i mniejsze zamówienia oraz dary, które Rzeźbiarz zaprojektował i wykonał do kościołów. Prace związane z wnętrzami obiektów sakralnych stały się szczególnie istotne w jego działalności artystycznej.
Jedną z ostatnich bardzo wielkich realizacji jest zaprojektowanie i wykonanie wnętrza Katedry Administratury Apostolskiej Wschodniej Syberii w Irkucku. – To była wielka i ważna praca – wspomina Rzeźbiarz. – A czasu mieliśmy mało. W Święta Wielkanocne 1999 roku zadzwonił do mnie ks. biskup Jerzy Mazur i przekazał, abym zaczął myśleć o projekcie wnętrza całej katedry. Równocześnie podał datę konsekracji: 8 IX 2000 rok. Tempo prac szybkie – zaprojektowanie i wykonanie rzeźb Chrystusa na krzyżu, chrzcielnicy, figur Matki Boskiej Fatimskiej, św. Józefa z Dzieciątkiem, Chrystusa Zmartwychwstałego w brązie do Kaplicy Pojednania, wiele dodatkowych elementów. Tu w pracowni na Rżące zostały zrealizowane wszystkie rzeźby. Gdyby nie wielkie zaangażowanie moich przyjaciół: Wojciecha Kurdziela, Marzeny i Roberta Pigoniów, Wiesława Motyki prawdopodobnie nie zdążylibyśmy tego zrobić. Wiele prac wykonano w Irkucku. Tam też powstała pracownia, w której wykańczano drobne elementy. Trud i wysiłek były ogromne, ale najważniejsza była pomoc, opieka Boża. Proszę sobie wyobrazić – z uśmiechem opowiada pan Wincenty – że w czasie montażu w Irkucku zachorowałem na zapalenie płuc. Lekarze chcieli mnie tam zostawić w szpitalu. Nie wyraziłem zgody, trzy dni byłem „pacjentem” kurii, po czym wróciłem do pracy.
Profesor Kućma uczestniczył w uroczystościach konsekracyjnych katedry. Efekty jego pracy, okazałość wnętrza świątyni mogli podziwiać również jego najbliżsi: żona Krystyna Hajdo-Kućma oraz syn Artur, którzy w ostatnie dni poprzedzające uroczystość pomagali w pracach wykończeniowych. Warto dodać, że pani Krystyna Hajdo-Kućma namalowała i podarowała świątyni w Irkucku obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Gdy zapytałam Rzeźbiarza, co czuje w takich chwilach, gdy widzi efekt swojej pracy, odpowiedział: – Myślę wtedy, jak najpełniej zbliżyć się sercem, duchem, ciałem do tej mistycznej chwili, którą jest szczególna obecność Chrystusa. Dziękuję Bogu za to, że mogłem wykonać pracę, za opiekę, za łaski, których za każdym razem doświadczam.
Każda praca, którą Wincenty Kućma wykonuje, jest dla niego nowym, wielkim wyzwaniem. W swojej twórczości najbardziej lubi czas projektowania. – Ten szczególny moment jest najważniejszy – tłumaczy z błyskiem w oku – gdy myśl przybiera realny kształt, gdy ręka nadaje myślom formę. Potem to już praca i konsekwencja zawodowa; rozstrzygnięcie skali, tworzenie modelu przestrzennego, praca na makiecie, wybór materiału. Ważne są również wnioski i założenia inwestora. Tu - zaznacza Profesor – trzeba szczególnie uważać. Trzeba realizować swoją koncepcję.
Przykładem takiej konsekwencji może być Katedra w Irkucku. Twórca, oglądnąwszy wnętrze, stwierdził, że trzeba oświetlić prezbiterium, trzeba „wpuścić” z góry światło. Efekt (…) [okazał się] rzeczywiście wspaniały. – Ale z realizacją tego pomysłu – wspomina Profesor – nie było łatwo.
Inspiracje znajduje Artysta w naturze, w otaczającym świecie, w którym ceni równowagę, rytm, harmonię, kontrast. W przypadku rzeźb sakralnych cenna jest cala ikonografia, szczególnie ważna prawda zawarta w Ewangelii, ale też własne wyobrażenia i odczucia.
Profesor lubi podróżować. W ten sposób swoje imaginacje o danym miejscu, o wydarzeniach, o ludziach może skonfrontować z rzeczywistością. Był dwukrotnie w Betlejem. Tam w sposób szczególny, pełny przeżył cud narodzin Boga-Człowieka. – Rzeczywistość – wspomina Profesor – przerosła moje oczekiwania.
Lubi święta Bożego Narodzenia. Każda Wigilia jest dla niego radosna i szczęśliwa. Nawet wspomnienie o tej z 1944 roku, którą przeżył w rodzinnym domu, znajdującym się pomiędzy frontami niemieckim i rosyjskim… W Wigilię i Święta Bożego Narodzenia dom państwa Kućmów jak co roku wypełni się gośćmi. Będzie oczywiście rodzina, znajdzie się miejsce dla przyjaciół oraz, jak nakazuje tradycja, wolne nakrycie dla specjalnego gościa…
W jednym ze swoich felietonów ks. Mieczysław Maliński napisał: „Artysta, gdy jest człowiekiem religijnym, chce również swoje przeżycia religijne wyrazić za pomocą tego warsztatu, którym dysponuje. I tak powstają dzieła malarskiej sztuki religijnej. A więc to nie ilustrowanie religijnych wydarzeń niejako uprzedmiotowionych. Ale obraz religijny jest wyrazem wstrząsu, doświadczenia, którego artysta stał się uczestnikiem. Malarz przekazuje dotknięcie Boga samego, którym został obdarowany, zjednoczenie z Nim, do którego potrafi się wznieść…”
Myślę, że jeśli zamiast słów „malarz”, „obraz” wstawimy „rzeźbiarz”, „figura”, „monument”, to zacytowany fragment tekstu księdza Malińskiego będzie dokładnie określał działalność artystyczną Wincentego Kućmy i to, co w tej twórczości jest najważniejsze.
- Maria Fortuna-Sudor, Artysta jest człowiekiem religijnym, „Wiadomości”, nr 12, grudzień 2000.
© 2011, Wincenty Kućma
design: Creator