[Wincenty Kućma] Jest autorem m. in. takich pomników, jak: „Obrońcy Poczty Gdańskiej”, „Poległym w Obronie Ojczyzny” w Częstochowie, czy kontrowersyjnego ongiś, a dziś wrośniętego w pejzaż stolicy [pomnika] „Powstania Warszawskiego 1944”. – To bardzo silny człowiek, i psychicznie, i fizycznie. Zaimponował mi, bo przetrwał to piekło i postawił na swoim – mówi o przyjacielu malarz Leszek Dutka, który całymi latami wspierał go duchowo, uważając warszawski pomnik za wybitną realizację, mimo że środowisko miewało niekiedy na ten temat inną opinię. – Nie znam człowieka równie pracowitego!
Rzeźby Wincentego Kućmy znajdują się nie tylko w Polsce, lecz także w Indiach, w Anglii, w Szwajcarii, w byłej Jugosławii. Medalier, rysownik, grafik, profesor krakowskiej ASP.
Jako rzeźbiarz odnalazł jednak spełnienie przede wszystkim w rzeźbie sakralnej. Specjalizuje się w niej od ponad 20 lat (ogromna ilość prac w 35 kościołach). Właśnie za twórczość sakralną, głównie za zaprojektowanie wnętrza katedry w Irkucku, otrzymał (…) Order Komandorii Św. Grzegorza Wielkiego – najwyższe w świecie odznaczenie, przyznawane przez papieża świeckim.
PRZYGODA SYBERYJSKA
66 – letni dziś artysta (…) już jako chłopiec przejawiał talent do wystrugiwania figurek, klecenia skrzypiec, majstrowania. Skąd mu się to wzięło? Bóg jeden wie. W rodzinie nie było artystów, choć nie brakowało szlachetnych dziwaków. Przypomina sobie, że lubił przychodzić jako chłopiec pod kościół i przyglądać się, jak starszy, obcy pan „artysta” krząta się wokół zniszczonych figur. Raz tenże pan (Józef Szałański) widząc zainteresowanie chłopca [zapytał]: – Co, podoba ci się? – Tak, bardzo. – No to przychodź, chłopcze, codziennie, przychodź, będziesz mi pomagał, malował, czyścił…
- Można powiedzieć – wspomina artysta – że ten mój pierwszy mistrz, z którym odtąd co wakacje pracowałem po kościołach, jako jego pomocnik – wywołał drzemiący we mnie talent. Po ukończeniu szkoły podstawowej, wybrałem się pieszo – 44 kilometry – do Kielc, gdzie zdałem egzaminy do Liceum Technik Plastycznych. I tak zaczęła się moja edukacja twórcza, której ukoronowaniem były studia na krakowskiej ASP…
- Licząc tamte pierwsze lata terminowania u Szałańskiego – już 52 lata – z przerwami – żyję ze sztuką sakralną…
Rzeźbiarz przyznaje, że jednym z największych wyzwań i przygód jego twórczego życia było rozwiązanie wystroju katedry w Irkucku na Syberii.
- Kiedy biskup Wschodniej Syberii, Jerzy Mazur, w Wielkanoc 1999 r. zaproponował mi tę pracę przez telefon – poczułem się szczęśliwy i przerażony. Uświadomiłem sobie, że będę kształtował najważniejsze miejsce w diecezji, której powierzchnia jest 23 razy większa od Polski! Gdy chodzi o wielkość terytorium, pozostającego w jurysdykcji bp. Mazura, to wyprzedza go tylko Ojciec Święty, rządzący Kościołem na całym świecie…
Zaprojektowanie wnętrza, wykonanie 8 rzeźb w drewnie bądź w brązie (m.in. 8 metrowego krzyża z figurą Chrystusa, czy 6 metrowej rzeźby Matki Boskiej Fatimskiej, której kompozycja składa się z ponad 2 tys. zmontowanych elementów) – to ogromny wysiłek artystyczny, intelektualny, fizyczny. Jeśli zważyć, że czasu było mało, bo datę konsekracji nowo wzniesionej (przez rok! – co Rosjanom nie mieściło się w głowie) świątyni wyznaczono na 8 września 2000 roku. Kućmie pomagali koledzy rzeźbiarze, ale za całość odpowiadał on. Część prac wykonał w Krakowie, część na miejscu. Rzeźby dowieziono do Irkucka tirem 15 – metrowej długości. Artysta zdecydował się pracować za darmo. Był to jego dar serca: – W mojej rodzinie przetrwała legenda o pradziadku zesłanym na Sybir za udział w Powstaniu Styczniowym. Trudno się dziwić, że miałem bardzo osobisty i emocjonalny stosunek do budowy katedry w miejscu kaźni i zesłania aż tylu Polaków! Dziś pozostało tu około miliona przyznających się, że w ich żyłach płynie polska krew. Na 12 mln mieszkańców tej „nieludzkiej ziemi”. Zresztą to określenie jest krzywdzące. W gruncie rzeczy chodziło o „nieludzki system”, Syberia sama w sobie jest przepiękna.
Niewyobrażalne są dla Polaka przestrzenie, które da się pokonać tylko samolotem. W zimie mróz minus 50 – stopniowy, w lecie plus 40 stopni. W Bajkale, zimą zamarzniętym, a w lecie czystym jak kryształ i obfitującym w niezliczone ilości ryb, mieści się aż 1/5 wszystkich wód słodkich ziemi. Góry sięgają do 2,5 tys. m n. p. m., zaś głębokość Bajkału – 1620 m. Lato cudowne – wydaje się, że człowiek jest w siódmym niebie. W tej części Syberii, oprócz przyrody, zachwyca samo miasto Irkuck: urocze drewniane domki z misternie wykonanymi zdobieniami i ornamentami okiennic, drzwi. Ludzie życzliwi, gościnni. Mieszanka narodowościowa, wyznaniowa. – Przychodzili na teren budowy i zasypywali pytaniami – opowiada artysta: – Co się tu buduje? Dlaczego właśnie tu powstaje katedra? Co oznacza krzyż? Dlaczego wpuściłem światło z góry (przez szczelinę) do prezbiterium?
Pojawiała się młodzież, bo obok katedry jest Uniwersytet Irkucki. Niekonwencjonalna architektura świątyni (autorstwa Andrzeja Chwaliboga) przyciągała uwagę. Przy jej wznoszeniu mozolili się najpierw Rosjanie, ale lepsi okazali się Chińczycy, których jest tu wielu, mistrzowie budownictwa.
-Przez te półtora roku pracowałem od rana do nocy, ożywiony świadomością udziału w czymś pięknym, dobrym i potrzebnym w tym właśnie miejscu, w którym panowało zło. Ta budowa to żywy dowód, że Polacy pamiętają o Polakach.
Niezwykle podniosły był sam moment poświęcenia katedry na ziemi Gułagu. Ostatecznie Ojciec Święty się nie pojawił, ale przybyli kardynałowie, kilkunastu biskupów, 100 kapłanów z Rosji i innych krajów, a także przedstawiciele 32 parafii syberyjskich, których nazwy kojarzyły się do niedawna z łagrami. Pielgrzymi musieli pokonać niemałe trudności. Np. grupa z Jakucka jechała do Irkucka aż cztery dni: dwa dni autobusem, a dwa dni koleją transsyberyjską.
Najbardziej wymowną uroczystością było poświęcenie Kaplicy Pokoju i Pojednania na zewnątrz katedry. W centralnym miejscu – Chrystus z rozłożonymi rękami w geście pojednania; to też dzieło Kućmy: – Jak tu się było nie wzruszyć – ciągnie – gdy głównym celebransem był kardynał Kazimierz Świątek, który 10 lat spędził na zesłaniu w Workucie, z nie wykonanym wyrokiem śmierci. Kiedy po 10 latach oficer KGB ze zdumieniem spytał: „Jak to się stało, że żyjesz?”, ks Kazimierz odpowiedział – „Widocznie tak Bóg chciał”. I został zwolniony.
Podczas konsekracji świątyni – przewodził procesji, w której oprócz darów niesiono 14 glinianych mis z ziemią pobraną z łagrów i cmentarzy, gdzie zostali pochowani zesłańcy: Kołymy, Norylska, Władywostoku, Jakucka, Katynia… Kardynał Świątek – obecnie prowadzący pracę duszpasterską na Białorusi – ze łzami w oczach przyjmował urny z ziemią, m. in. właśnie… z Workuty. Ziemię tę wsypywał do specjalnych urn, które zostały poświęcone i przykryte grobowymi tablicami.
PRACOWNIA
W jego pracowni na Rżące duże wrażenie robią potężne kłody lipowe leżące na podłodze, z których wyłaniają się zarysy kształtów apostołów i świętych, a także Chrystusa Zmartwychwstałego. Artysta mozoli się właśnie nad mającą liczyć 13 metrów wysokości Bramą III Tysiąclecia dla kościoła w Krościenku. Szczególnie lubi czas projektowania, gdy myśl przybiera rzeźbiarski kształt, gdy ręka nadaje myślom formę. Drewno należy do jego najbardziej ulubionych materiałów – Każdy kawałek ma inna temperaturę – wtajemnicza mnie w swój świat, pochylony nad wyłaniającymi się z lipowego kloca figurami – niczym Bóg Ojciec z siwą brodą i pogodnym, ciepłym uśmiechem… Dotykam drewna opuszkami palców i rzeczywiście czuję, że to cieplejsze, tamto chłodniejsze…
Rzeźbiarz stosuje symultankę, czyli kiedy znuży mu się jedna rzeźba, przechodzi do innych, by ponownie powrócić z dłutem do pierwszej, ale już ze świeższym spojrzeniem. Wstaje o wpół do szóstej. Od rana do wieczora projektuje, komponuje, rzeźbi albo zajmuje się rysunkiem, grafiką, fotografią (ma np. 1500 fotografii z samej Syberii!). Dzień bez rzeźbienia, kształtowania formy – uważa za zmarnowany. – Trzeba zostawić po sobie ślad – mówi. – Żeby nie było przykro umierać ze świadomością, że się zakopało swoje talenty.
SZTUKĘ ŁĄCZY Z RELIGIJNOŚCIĄ
(…) Akt twórczy – zdaniem Kućmy, winien przeobrażać twórcę. Bowiem nie tylko on kształtuje rzeźbę, rzeźba też kształtuje jego. Podobnie – spotkania z ludźmi, z przyrodą – one również mają moc przeobrażającą. A cóż dopiero – obcowanie w akcie stwarzania z wywołanymi przez siebie figurami rzeźb, uosabiającymi idee czy wyobrażenie religijne?
Artysta pragnie wyrazić przeżycie religijne dostępnym mu językiem ekspresji. Jego rzeźba to jego modlitwa. Dotknięcie prawdy mistycznej. Zbliżenie się do tajemnicy Absolutu. Bez tego sprzężenia zwrotnego rzeźba jest martwa. Wtedy ma się do czynienia tylko z rzemiosłem. Energię, która jest we mnie, staram się tchnąć w materię i na tym polega twórczość.
UCZYĆ SIĘ OD NATURY
W odróżnieniu od Bronisława Chromego (wielkiego rzeźbiarza pochodzącego również ze wsi), którego ręce są jak skóra razowego bochenka, delikatne, zgrabne dłonie Kućmy nie wskazują, iż ich właściciel jest rzeźbiarzem. Ale i on, podobnie jak Chromy – lubi zachwycać się przyrodą, od której – jak powiada – uczy się wszelkich form, poczucia proporcji, harmonii, układów kolorystycznych, kontrastu i rytmu. To wszystko jest wpisane w przyrodę. – Idę do lasu i patrzę, jak doskonale zbudowany jest krzew, liść, owoc. Podpatruję popękaną korę, żyłkowania liści, system korzeni, koronę drzewa, architekturę drzewa. Notuję to na slajdach, żeby potem czerpać przy rzeźbieniu. Rano wychodzę do ogrodu i widzę, jak światło poranne rozkłada się na gałęziach, kwiatach, liściach; długie, bardzo piękne cienie, które już same w sobie są inspirujące. Zaś samo światło daje pewność, porządkuje. Ten sam krajobraz zmienia się w zależności od pory dnia, roku, od pogody. Ujawnia nieskończone bogactwo pięknych form, których dawcą jest Wielki Dysponent Piękna – Stwórca. Artysta jest tylko nieudolnym sługą piękna. Tę ilość energii, którą bierzemy od natury, krajobrazu, ludzi – oddajemy później w obrazie, w rzeźbie. Gromadzenie i przekazywanie – to cała mądrość twórczości. Najważniejsza w życiu – obserwacja – słuchanie innych. Każde spotkanie z człowiekiem, z przyrodą powinno dawać nowe refleksje, nowe skojarzenia Wrażliwość trzeba budować na każdym odcinku życia. Dawać pożywienie wzrokowi, słuchowi, zmysłom, żeby nie popaść w rutynę. Obronić piękno, dobro…
RZEŹBY MUSZĄ MIEĆ SWOJE MIEJSCE
- to zasada twórcy Wincentego Kućmy, który jak anonimowy, średniowieczny artysta chce spełniać służebną rolę wobec sacrum. Pracował przy renowacji kościołów, konserwacji, wystroju wnętrz, wiele rzeźb wykonał za darmo. Dziś trudno zliczyć wszystkie większe i mniejsze zamówienia, których się podjął, wiedząc, że im sprosta, bo przecież żadna technologia nie jest mu obca. Nie boi się spawania, modelowania, odlewania. Twórczość wydaje się jego misją. Próbuje dotknąć prawdy Boga, pokazywać dostępnymi środkami, jak ta prawda objawiła się wybranym ludziom. Ciekawi go – jak mówi – czy jego myśl sprawdzi się w określonej przestrzeni architektonicznej: w kościele, w katedrze, w kaplicy.
Ulubionym tematem Kućmy jest Ukrzyżowanie. Mimo że tysiące artystów zajmowało się tym tematem – podejmuje go po swojemu. Pokazuje Ewangelię na swój sposób, ale nie ucieka od klasycznych rozwiązań. Zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności, jaka na nim, jako artyście, ciąży: jego rzeźby pośredniczą między człowiekiem modlącym się w kościele a Bogiem, są natchnieniem do czynienia dobra, pobudzają do głębszej refleksji nad sensem życia.
Należy do tych nielicznych, którzy na początku trzeciego tysiąclecia mówią o sobie bez wahania – Jestem człowiekiem wierzącym i chcę dawać świadectwo tej wiary. Czy to się komuś wydaje anachroniczne, czy nie…
- Józef Baran, Dary serca, „Dziennik Polski”, nr 65, 17 III 2001.
© 2011, Wincenty Kućma
design: Creator